sobota, 11 lutego 2017

Szpilki, Paryż i miłość - Paulina Wnuk-Crepy

fot. Pascal



"Świat mody, romantyczny Paryż i miłość, która pojawia się znienacka

Rekruterka z prestiżowej agencji modelek zaczepia na ulicy nieśmiałą dziewczynę. Od razu pojawia się propozycja pierwszego kontraktu, i to w Paryżu! Brzmi jak bajka, prawda?
Życie dziewiętnastoletniej Julii zmienia się w ciągu jednego dnia. Okazuje się, że wymarzony zawód modelki wcale nie jest taki prosty, a na sukces trzeba ciężko pracować. Wyczerpujące pokazy, ostra rywalizacja, niemoralne propozycje – to w tym świecie codzienność. Na dodatek o piękną Polkę rywalizują dwaj bardzo interesujący mężczyźni…
Czy Julia odnajdzie się w bezwzględnym świecie modelingu?
Czy uda jej się odnieść sukces, o jakim marzą miliony dziewczyn?
Co jeszcze spotka ją w… mieście miłości?"

Nie dajcie się zwieść pozorom, ta książka to nie tylko moda, modelki i miłość. A już na pewno nie myślcie, że jest to typowa historia miłosna umiejscowiona w Paryżu. W końcu wiele ostatnio takich książek, prawda?
Od razu muszę przyznać, że mile zaskoczyłam się tą książką. Bałam się, że będzie to właśnie kolejna typowa książka. Ale tak nie jest!
Książkę czyta się bardzo dobrze od samego początku, historia wciąga i nie mamy ochoty oderwać się od wydarzeń. A co dodatkowo podobało mi się w książce to opisy Paryża. Paulina w bardzo ciekawy sposób opisuje urokliwe zakątki Paryża - i nie są to wcale typowe turystyczne atrakcje. Umiejętnie wplotła także trochę historii tego miasta. Czytając książkę miałam ochotę natychmiast przenieść się do Paryża i zobaczyć te miejsca tak jak właśnie zostały opisane. Już, już... prawie kupiłam bilet żeby znów poczuć atmosferę tego cudownego miasta. Te opisy na prawdę mnie urzekły! Myślę, że mogłoby być ich w książce więcej. 
W książce poznajemy także świat modelingu. Dla tych, którzy nie wiedzą - mamy tu informacje z pierwszej ręki w końcu autorka była kiedyś modelką. Mimo, że jak sama wyjaśnia, ta książka nie jest bynajmniej całkowitym odzwierciedleniem jej własnych przeżyć ale wynika także z tego co zaobserwowała. Wiele dziewczyn marzy o karierze modelki i myśli o tym w samych superlatywach. Wydawać by się mogło, że jest to lekka, dobrze płatna praca, dostajemy markowe ciuchy... Ale modeling ma także ciemną stronę i o tym także możemy dowiedzieć się z książki. 
Gdy już dotarłam do ostatniej strony książki.... miałam ochotę na więcej! I mam nadzieję i tak myślę, że powstanie kolejna część historii o Julii :)
Zdradzać szczegółów nie będę, sami musicie się przekonać o tym co spotkało Julię, główną bohaterkę książki. Książkę czyta się na prawdę przyjemnie. Na takie długie zimowe wieczory jest idealna. A także dla tych którzy kochają wszystko co związane z Francją i chcą ją poznać z trochę innej strony. Jestem pewna, że będziecie chcieli przenieść się do Francji :) Zdecydowanie polecam!

Paulina Wnuk-Crépy – urodziła się i wychowała w Łodzi, ale od ponad szesnastu lat mieszka w Paryżu. Autorka bloga Mama w Paryżu i książki Mój Paryż, moja miłość. Jedna z pierwszych polskich modelek prezentująca kolekcje światowych marek odzieżowych i chodząca po międzynarodowych wybiegach. Żona paryżanina, mama dwóch dziewczynek, wielbicielka podróży. Kocha wysokie szpilki, szampana i Paryż. (źródło Pascal).


Jest to już druga książka Pauliny Wnuk-Crepy. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii na temat pierwszej książki "Mój Paryż, moja miłość" zajrzyjcie do mojego wpisu tutaj: KLIK.
Paulinę możecie także zobaczyć w jednym z odcinków programu Les Reines du Shopping, o którym pisałam tutaj KLIK.
Zajrzyjcie także oczywiście na bloga autorki książki mamawparyżu.pl.
Książkę możecie dostać także w wersji ebook. Ja swoją otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal, za co bardzo im dziękuję. Wpis nie jest w żaden sposób sponsorowany, piszę tu tylko i wyłącznie o moich własnych odczuciach na temat książki. 


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Jak uczyć się języków obcych: Wpis gościnny ESKK + KONKURS

fot. ESKK


Nauka języka obcego samodzielnie – czy to w ogóle możliwe?

Gdy czytasz ten tekst, kolejny ambitny uczeń rozpoczyna naukę języka obcego. Od samego początku czekają go liczne wybory – nie tylko języka, którego zamierza się uczyć, ale także metod, z jakich korzysta. Dziś opowiem wam nieco o skutecznych sposobach na samodzielną naukę języka. Czy jest możliwe biegłe opanowanie języka bez niczyjej pomocy? Gdzie szukać dobrych materiałów?


Nie tylko w szkole

Gdy wielu z nas myśli o nauce języka obcego, pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy, to szkolna ławka. Przyznasz – niezbyt zachęcające skojarzenie. Choć nauka języka w szkole to bez wątpliwości ważny aspekt edukacji, ma on jednak swoje „na sumieniu”. Do jego głównych grzechów należy wpajanie kolejnym pokoleniom uczniów, że język obcy to przedmiot szkolny (a nie umiejętność), a sama nauka musi być nudna i stresująca (a nie przyjemna i inspirująca). Z doświadczenia wiem jednak, że języka naprawdę da się nauczyć poza szkolnymi murami, a jego skuteczna nauka niekoniecznie wiąże się z przymusem.

OK – jak w takim razie zacząć?

Internet – kopalnia materiałów do nauki języków obcych

Już jesteś we własciwym miejscu! To właśnie internet stanowi doskonały start dla każdego samouka, który chce opanować od podstaw język obcy. Znajdziesz tu mnóstwo materiałów dla początkujących, a także słownikipokazujące kontekst danego słowa, czy wyrażenia. W serwisach takich jak YouTube, Vimeo, czy DailyMotion znajdziesz filmy z napisami w interesującym Cię języku. Korzystając z Chatroulette lub Italki znajdziesz osobę z zagranicy, z którą będziesz mógł porozmawiać. Za pomocą tej ostatniej metody można realizować popularne wzajemne uczenie się języków. Przykładowo, jeśli chcesz uczyć się hiszpańskiego, możesz znaleźć Hiszpana zainteresowanego nauką polskiego i zaoferować mu pomoc w zamian za lekcje hiszpańskiego. W internecie znaleźć można też nauczycieli języków obcych oferujących nagrane lekcje za darmo – uczącym się języka angielskiego polecam filmy edukacyjne w serwisie Youtube.

Możliwości, jak widać, jest wiele. Materiały są też zróżnicowane pod względem formy i poziomu zaawansowania. Jedyne, co jeszcze jest potrzebne, to… motywacja, by się za nie wziąć! Jak motywować się do nauki, gdy nikt Cię do niej nie zmusza?

fot. jows.pl


Po pierwsze – przyjemność

Na początek przestań myśleć o tym w kategoriach nauki. Uczenie się języka obcego może być naprawdę przyjemne! Do wyboru masz filmy, piosenki, książki fabularne w językach obcych, poznawanie nowych ludzi, zgłębianie kultury nowych krajów – wszystkie te ciekawe metody są na wyciągnięcie Twojej ręki. Wybierz tylko te, które sprawiają Ci najwięcej przyjemności.

Po drugie – regularność

By skutecznie nauczyć się języka, trzeba się nim w miarę możliwości otoczyć. Nauka raz w tygodniu to za mało. Lepiej jest uczyć się krócej, ale częściej. Nawet 15 minut dziennie może na początek wystarczyć. Nauka niemieckiego i każdego innego języka z kursami do samodzielnej nauki to także ciekawy sposób na połączenie samodzielności z regularnością – uczyć będziesz się samodzielnie, ale nauczyciel sprawdzi od czasu do czasu Twoje postępy i pomoże w zadaniach.

Po trzecie – chłodna głowa

Początkujących uczniów cechuje też spora dawka zapału. To wspaniale. Upewnij się jednak, że ten zapał nie wygaśnie w ciągu pierwszych kilku dni! W tym celu powstrzymaj się od nauki po kilkanaście godzin dziennie – w ten sposób możesz się szybko zrazić. Stwórz plan nauki i staraj się w miarę możliwości go przestrzegać.


Jak widzisz, nauka języka samodzielnie jest jak najbardziej możliwa. Zadanie będzie jeszcze łatwiejsze, jeśli już posługujesz się co najmniej jednym językiem obcym. Jeśli jest to angielski, poszukaj anglojęzycznych materiałów na temat języka, którego się uczysz. I w polskim internecie takich jednak nie brakuje. Jedyne, czego potrzebujesz, to ogromna doza motywacji!


Adrian Senecki

sobota, 28 stycznia 2017

Krótkie podsumowanie 2016 r i plany na 2017 r

zdj. denimix.pl


2016 r. był dla mnie dosyć intensywny i przyniósł sporo zmian.
  • Rozpoczęłam pracę w nowej firmie, gdzie mam kontakt z językiem francuskim. Jednak na co dzień w największym stopniu otoczona jestem językiem angielskim. Czasami ciężko przestawić się na język polski! 
  • Dzięki pracy w środowisku głównie anglojęzycznym mój angielski wrócił do poprzedniej formy i myślę, że będzie coraz lepiej ;)
  • Na początku zeszłego roku, zaczęłam także uczyć! Spełnił się jeden z moich planów. Choć ciągle nie wierzyłam, że to się uda - a jednak! Mimo, że są to póki co tylko lekcje prywatne miałam okazję się sprawdzić i przekonać czy na pewno jest to czego chcę. Praca na część etatu pozwoliła mi na całkiem sporą ilość lekcji. Moja oferta to nauczanie języka angielskiego, polskiego oraz francuskiego :) 
  • Rok 2016 był pełen wyzwań - uczyłam dzieci języka francuskiego. To one były największym wyzwaniem. Przygotowanie się do lekcji, stworzenie materiałów i poprowadzenie lekcji tak aby dzieci były zainteresowane pochłaniało większość mojego czasu.. Uff... praca z dziećmi jest wymagająca.
  • Ale moje lekcje to nie tylko nauczanie dzieci - mój najmłodszy uczeń miał lat 7 a najstarszy..... 75 ! Tak, tak jestem pełna podziwu że są osoby które nawet w tym wieku chcą podróżować i uczyć się języków :)
  • Dlatego właśnie na blogu było mnie mniej. Mimo, że mój zapał nie słabnie doby nie udało mi się jeszcze wydłużyć ;) Może jakoś mi się to uda?
  • Skończyłam także kurs wprowadzający do nauczania języka angielskiego jako obcego. Było bardzo ciekawie!
  • Ciągle nie jestem ekspertem z francuskiego, więc starałam się dużo oglądać, słuchać i czytać. Moje sposoby na osłuchanie się z językiem znajdziecie na blogu w zakładce - osłuchaj się z francuskim. Polecam szczególnie programy typu Les Reines du Shopping lub Bienvenue chez nous. To chyba dwa najczęściej oglądane przeze mnie programy. Relaks i nauka w jednym. Polecam! 
  • Starałam się także mieć konwersacje z Francuzami. Niestety nie wychodziło to tak regularnie jak bym chciała. Trudno być jednocześnie i nauczycielem, i uczniem ;)


Co przyniesie rok 2017?
  • Ten rok zapowiada się równie pracowicie. Będzie bardzo busy ;)
  • W styczniu zaczęłam kurs CELTA (Certificate in Teaching English to Speakers of Other Languages). Jest to kurs, który odbywa się 2 razy w tygodniu i potrwa aż do czerwca. Oprócz dużej ilości praktycznej teorii, co tydzień będę musiała prowadzić lekcje. Tym razem zetknę się z czymś nowym - nie są to już zajęcia 1;1 a duże klasy. Zazwyczaj ten kurs trwa miesiąc i na zajęcia trzeba chodzić codziennie, mi na szczęście udało się znaleźć kurs part-time. Mimo to na pewno będzie intensywnie! O moich wrażeniach opowiem Wam w oddzielnym poście. A jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej już teraz, kliknijcie w LINK.
  • Oprócz tego oczywiście nadal pracuję oraz prowadzę lekcje. 
  • Pierwsza połowa roku to przede wszystkim rozwój pod względem nauczycielskim i języka angielskiego. Ale mam nadzieję, że francuski będzie dominował w drugiej połowie roku :)
  • Ten rok testuje dosyć mocno moje zdolności organizacyjne. Oprócz zaplanowania pracy, lekcji, kursu oraz normalnego życia, ogarnąć muszę także... pewne prywatne wydarzenie ;)
  • Niedługo na blogu pojawi się konkurs. W związku z tym zadałam Wam na facebook'u pytanie - na jakim poziomie znacie język angielski? Odpowiedzi możecie wpisywać także tutaj. Oczywiście nie jest to jeszcze pytanie konkursowe ;)
A jak Wam minął 2016 rok? I czy macie jakieś językowe plany na ten rok? 

zdj. The Idea Box




poniedziałek, 12 grudnia 2016

Post gościnny bab.la - Le vocabulaire de Noel

Bonsoir!

Dzisiaj mam dla Was piękną infografikę ze słownictwem związanym z Bożym Narodzeniem :)





























































































Grafika stworzona przez Karolinę, absolwentkę filologii rosyjskiej, ale od ponad 10 lat miłośniczkę 
języka francuskiego, obecnie pracującą w Hamburgu dla słownika internetowego http://bab.la/.

Jak Wam się podoba? Myślę, że przyjemnie jest się uczyć nowych słówek z takiej grafiki :)


środa, 12 października 2016

Osłuchaj się z francuskim oglądając Bienvenue chez nous




Lubicie oglądać francuskie programy, które są ciekawe i pozwolą Wam osłuchać się z francuskim? Szukacie czegoś ciekawego, co będzie trzymało Was w napięciu i co będziecie mogli oglądać przez dłuższy czas? Słuchanie wiadomości w telewizji czy radiu na pewno jest świetną opcją ale potrafi nudzić a poza tym jest trudne szczególnie na początku. Bienvenue chez nous to świetna alternatywa żeby słuchać i oglądać po francusku a przy tym się nie nudzić!

Bienvenue chez nous to program telewizji TF1, który znajdziecie na ich kanale i bez ograniczeń możecie oglądać online! Link TUTAJ

Niektóre odcinki możecie znaleźć także na Youtube:



Co tydzień 4 pary właścicieli domków gościnnych (les couples propriétaires de maisons d’hôte) biorą udział w konkursie i odwiedzają się nawzajem po czym oceniają kilka aspektów: 


  • La hospitalite convivialité (życzliwość)
  • La maison et l'exterieur (dom i teren na zewnątrz)
  • La qualité des services proposés (jakość oferowanych usług)
  • La propreté et les équipements de la chambre (czystość i wyposażenie pokoju)
  • Le rapport qualité/prix (stosunek ceny do jakości).


Pod koniec wizyty pary przyznają sobie punkty. Para, która zbierze najwięcej punktów wygrywa 3 000 euro.

Taki program to przede wszystkim możliwość oglądania i słuchania czegoś co nie jest bardzo skomplikowane. Oglądając możecie zorientować się o co chodzi, nawet jeśli wszystkiego nie zrozumiecie. Możecie zobaczyć różne regiony Francji, poznać słownictwo związane z przyjmowaniem gości, hotelem/domem, wyposażeniem a może nawet znajdziecie ciekawe miejsce w dobrej cenie do którego możecie pojechać :)

A Wy jakie programy teraz oglądacie? 

Jeśli szukacie podobnych programów o innej tematyce zajrzyjcie do pozostałych postów:
- program związany z odnawianiem i dekoracją domów/mieszkań (D&CO : une semaine pour tout changer) TUTAJ
- program związany z modą i zakupami (Les reines du shoppingTUTAJ
- program związany z gotowaniem i przyjmowaniem gości (Un diner presque parfaitTUTAJ

piątek, 19 sierpnia 2016

Jak Francja to moda, jak moda to projektanci, czyli Coco Chanel, Dior, Yves Saint Laurent.





Oto moja bardzo subiektywna lista:





Coco avant Chanel (2009)
Francuski film w reżyserii Anne Fontaine z Audrey Tatou w roli głównej. Film pokazuje początki kariery Chanel. 

Podobał mi się bardziej niż wersja amerykańska, chociaż w tym drugim bardzo podobało mi się jak zagrała Shirley!











Coco Chanel (2008)
Amerykański film ze świetną Shirley MacLaine w roli głównej. W tym filmie zobaczymy początki kariery Chanel ale także późniejsze lata jej pracy jako projektantki. Gra Shirley przykuwa uwagę, dzięki niej film nabiera wyrazu!














Coco Chanel i Strawiński

Film pokazuje historię romansu Chanel z wielkim kompozytorem Igorem Strawińskim.

Mnie ten film jakoś za szczególnie się nie podobał. Ale jeśli ktoś interesuje się, wszelkimi szczegółami z życia Coco na pewno powinien obejrzeć.













Yves Saint Laurent (2014)

Film, w którym przeplata się moda i miłość. Piękne kostiumy, świetna muzyka. Choć życie YSL nie było wcale kolorowe jak mogłoby się niektórym wydawać.

Oraz świetny Pierre Niney w roli głównej, za którą w 2015 roku otrzymał Cezara. Warto obejrzeć!







Saint Laurent (2014) 

Po tym filmie spodziewałam się czegoś innego, nie zaciekawił mnie, a historia się dłużyła. Specyficzne sceny i skupianie się na życiu intymnym YSL jakoś mnie nie przekonały.. Jakie było przesłanie tego filmu? Zaszokować, sprowokować, trochę zniesmaczyć? Tego nie wiem...

Gaspard Ulliel w roli YSL.










Christian Dior - Nieznane oblicze

Krótki biograficzny film o Christianie Diorze, który możecie znaleźć na Youtube. Szkoda, że jego kariera i życie tak szybko dobiegły końca!



   
Filmy możecie obejrzeć np. na zalukaj.com, co prawda po polsku ale znalezienie wersji francuskiej w internecie nie jest łatwe o ile w ogóle wykonalne! Jeśli Wam się uda, dajcie znać! :)

A jaka jest Wasza ocena tych filmów? Może macie inne zdanie niż ja? Dorzucilibyście coś jeszcze do tej listy?


czwartek, 7 lipca 2016

"Czar Chanel" Paul Morand - moja recenzja





"Czar Chanel" to autobiografia, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego w czerwcu tego roku. Aby przeczytać opis książki oraz jej fragment wystarczy zajrzeć na stronę Wydawnictwa Literackiego TUTAJ. Po II Wojnie Światowej Chanel przeprowadziła się do Szwajcarii, gdzie poprosiła swojego przyjaciela -  pisarza i dyplomatę - Paula Moranda, aby spisał jej wspomnienia. Po śmierci Chanel, Morand zdecydował się wydać książkę. Chanel nie pozostawiła żadnego innego dziennika, pamiętnika a jedynie kilka listów. Dlatego właśnie, żadna inna książka czy biografia nie przekaże nam nigdy więcej niż wspomnienia samej Chanel w tej książce. "Czar Chanel" został po raz pierwszy wydany w 1996 r., a dopiero w tym roku książka została wydana w języku polskim. W autobiografii znajdziemy piękne ilustracje Karla Lagerfelda, jak np. ta poniżej:


Dawno nie widziałam książki, która byłaby tak porządnie wydana. Pisząc porządnie, mam tu na myśli to, że książka wydana jest na grubym, solidnym papierze, z czcionką przy której nie musimy wytężać wzroku ;) Może grubość papieru nie ma to wpływu na jakość czytania, ale nie musimy się obawiać, że karta zaraz nam się porwie bo jest taka cienka. Jestem też przekonana, że po książkę można będzie sięgać wielokrotnie latami i nadal będzie dobrze wyglądać. 

Muszę też napisać, że początkowo gubiłam się w tej książce. Myśli Chanel wydawały mi się chaotyczne, niedokończone, nie do końca rozeznawałam się w sytuacji czy tych wszystkich nazwiskach. Nigdy wcześniej nie interesowałam się życiem Chanel, a wiedziałam o niej tyle co pewnie większość osób, czyli niewiele.. Dlatego osobom, które nigdy nie interesowały się życiem projektantki polecam obejrzeć film : Coco avant Chanel z Audrey Tautou w roli głównej. Myślę, że dzięki temu trochę łatwiej będzie zrozumieć historie, które opisuje Chanel. 

Gdy już moje początkowe zagubienie minęło, zaczęłam czytać książkę z przyjemnością i zainteresowaniem. Chanel opisuje swoje życie czy osoby, które znała w dość bezpośredni sposób. Mówi o sobie: "Byłam zbuntowanym dzieckiem, byłam zbuntowaną kochanką, zbuntowaną projektantką, prawdziwym Lucyferem" czy też "Uwielbiam krytykować; w dzień w którym przestanę krytykować, życie będzie dla mnie skończone.". Myślę, że Coco Chanel, a właściwie Gabrielle Chanel była dość specyficzną osobą, o dość ostrym języku. Nie bała się wyrażać swoich myśli wprost, nie bała się także ubierać czy zachowywać całkowicie inaczej niż przystawało w tamtym czasie kobietom. Gdyby nie ona, możliwe że do dziś kobiety chodziłyby w długich sukniach i w mocno ściśniętych gorsetach. Można powiedzieć, że Chanel była pracoholiczką: "Nigdzie tak nie odpoczywam jak w pracy i nic nie wyczerpuje mnie bardziej niż bezczynność. Im więcej pracuję, tym bardziej mam ochotę pracować.

Dzięki tej biografii, którą na prawdę przyjemnie się czyta mamy możliwość poznać Coco Chanel jaką była na prawdę: "To co panu opowiadam, lepiej wyraża moje wady niż zalety. Mam kilka zalet, całkiem uroczych; jestem pełna nieznośnych wad. Jak już powiedziałam na początku, jestem chodzącą dumą". Możemy poznać historię jej trudnego dzieciństwa i zobaczyć, że to co stworzyła nie przyszło jej od tak, z łatwością. Myślę, że warto przeczytać autobiografię Chanel, nie tylko aby poznać ją lepiej ale także aby wynieść z niej coś dla siebie. Patrząc na upór i ciężką pracę Mademoiselle Chanel, możemy przekonać się, że pomimo nawet największych przeciwności losu, warto być sobą i walczyć o swoje przekonania czy poglądy. Plusem w tej autobiografii są także piękne ilustracje Lagerfelda oraz porządne wydanie na grubym papierze. Dodatkową zachętą niech będzie też fakt, że Chanel także lubiła czytać książki i wspomina o tym także w swojej autobiografii  :). 

A czy Wy czytaliście coś o Mademoiselle Chanel? Czy sięgniecie po jej autobiografię?


*Moja recenzja nie jest w żaden sposób sponsorowana, a w książkę zaopatrzyłam się sama ;)