piątek, 8 maja 2015

Nigdy nie będę Francuzem.. choćbym nie wiem jak się starał - recenzja książki

Nigdy nie będę Francuzem..


Kiedy przychodzi wiosna i zbliża się lato, mam ochotę sięgnąć po lżejszą, ale ciekawą lekturę. Najlepiej jeśli jest to książka z Francją w tle :) Dlatego dzisiaj postanowiłam Wam polecić książkę Mark'a Greenside "Nigdy nie będę Francuzem (choćbym nie wiem jak się starał)". Nie jest to żadna nowość, a książka już  z 2009 r. 

Jest to historia Amerykanina, który chcąc nie chcąc jedzie ze swoją dziewczyną na wakacje do Bretanii. Ona mówi świetnie po francusku, on praktycznie nie zna języka.. Amerykanin dziwi się na ile sposobów Francuzi umieją utrudniać życie i nie jest wcale przekonany ani do Francuzów, ani do języka francuskiego. I pomimo, że miłość kończy się po wakacjach, Mark postanawia zostać we Francji i powoli zakochuje się w tym kraju. Ostatecznie Mark kupuje nawet dom w Bretanii, pomimo że jego francuski nie uległ poprawie!

Kupując książkę, podeszłam do niej dosyć zachowawczo - czytałam trochę nieprzychylnych opinii. Ostatnio pojawia się coraz więcej książek opisujących historię osoby, która kupuje dom na francuskiej czy włoskiej wsi.. I może dobrze, że podeszłam do książki w ten sposób, bo bardzo pozytywnie się zaskoczyłam! Książka napisana jest z lekkością, humorem i świetnie prezentuje różnice między francuską a amerykańską kulturą. Mark to taki wieczny mały chłopiec, który nie znając francuskiego próbuje sobie poradzić z prawdziwym dorosłym życiem, na dodatek w Bretanii. Po książkę warto sięgnąć po to aby poznać różnice kulturowe, ale także aby poznać bliżej kulturę francuską, przedstawioną może trochę stereotypowo. Przy okazji pojawiają się wtrącenia w języku francuskim, więc dla osób początkujących jest to dodatkowo przyjemny sposób nauki. 

Książka lekka i przyjemna, dla tych którzy kochają wszystko co z Francją związane ale nie tylko :) Na wiosenne i letnie wieczory - idealna! Uwielbiam te malownicze opisy Bretanii, można zakochać się w tym miejscu, nawet nie będąc tam... :)

Kilka zdjęć z Bretanii dodatkowo na zachętę: (znalezione na Pinterest)







A jaka jest Wasza ulubiona lektura z Francją w tle? :)


6 komentarzy:

  1. czy pierwsze i drugie zdjęcie to konkurs znajdź 10 różnic ?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam też książki Stephena Clarke'a, szczególnię pierwszą część ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam też książki Stephena Clarke'a, szczególnię pierwszą część ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zaczęłam czytać jedną z jego książek i jakoś mi nie podpasowała. Ale na pewno do niej wróce :)

      Usuń
  4. Czytałam tę książkę dobrych kilka lat temu. Pamiętam, że dobrze się ją czytało, ale na kolana mnie nie powaliła ;) Od siebie mogę polecić książkę "Moja Francja" Patrycji Todo, choć miejscami mocno mnie zdenerwowała. Cieszę się, że "moja" Francja wygląda całkiem inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to dzieło sztuki, ale mimo wszystko dobrze się czyta :) A książka Patrycji Todo czeka już na półce w kolejce do przeczytania... :) Justyno, a Ty nie myślałaś o tym, żeby opisać jak wygląda Twoja Francja? Może pojawiłyby się takie posty na blogu? :)

      Usuń